tel./fax: 17 2219 344
meil: spkielnarowa(..małpka...)gmail.com
lub biuro(..małpka..)spkielnarowa.pl

NIP 813 26 43 503
Regon 001131780

[Rozmiar: 43340 bajtów] Do wakacji
Skuteczna nauka słówek
[Rozmiar: 43340 bajtów]
Zostań mistrzem
Tu kliknij aby przejść do platformy
GRY EDUKACYJNE "PISUPISU" Tu kliknij aby przejść do strony

Gazetka

Nasze filmy – „Narodziny gwiazdy”, kolejne muzyczne love story?

 
Jakiś czas temu wybrałam się do kina na film ,,Narodziny gwiazdy”, który został nakręcony przez Bradleya Coopera. Miał on swoją premierę pół roku temu i od tamtego czasu stał się hitem. Na pierwszy rzut oka może wydawać się kolejnym pospolitym filmem z oklepaną fabułą. Jednym z przewodnich wątków, jest kariera od bycia nikim w muzycznym świecie, aż do zostania topową celebrytką. Mówi się jednak, żeby nie oceniać książki po okładce, a w tym przypadku może lepiej – filmu po plakacie, dlatego stwierdziłam, że może jednak warto najpierw go oglądnąć, a dopiero później oceniać.
Na samym początku poznajemy Jacksona Maine’a (Bradley Cooper) – gwiazdę muzyki country. Można powiedzieć, że jest wrakiem człowieka – traci słuch, jest uzależniony od alkoholu, narkotyków i leków, a w dodatku uwikłany jest w trudne relacje z rodziną oraz  nieciekawe wspomnienia z dzieciństwa. Drugą osobą , którą poznajemy jest Ally (Lady Gaga) – zwykła dziewczyna pracująca jako kelnerka, a wieczorami dorabiającafilm śpiewając w klubie. Ma ogromny talent, który przypadkowo odkrywa właśnie on. Dzięki przypadkowemu spotkaniu obydwoje dostają szansę na odmianę losu. Jackson pomaga Ally w dojściu na szczyt, a z kolei dziewczyna próbuje pomóc mu z jego problemami. Obserwujemy, że budzi się pomiędzy nimi niezwykłe uczucie. Film ukazuje nie tylko jasną i ciemną stronę przemysłu rozrywkowego, ale także trud włożony przez dwójkę artystów w zbudowanie stabilnego związku. W szczególności, gdy jedno swój szczyt kariery ma już za sobą, a drugie dopiero zyskuje popularność.
Cooper postanowił nie tylko wyreżyserować film, ale także zagrać w nim jedną z głównych postaci, a do drugiej roli wybrał Lady Gagę. Te decyzje okazały się strzałem w dziesiątkę. Para z pierwszego planu gra tutaj doskonale. Świetnie prezentują się śpiewając na scenie, a także w bezpośrednich rozmowach, zyskując przy tym uznanie odbiorców. Widoczna jest chemia między bohaterami, która dodaje autentyczności i emocjonalności poszczególnym scenom. Mimo tego, że fabuła może wydawać się momentami przewidywalna, a czasem nawet nużąca, zdecydowanym ożywieniem jest końcówka, która stanowi dopełnienie filmu, a także daje wiele do myślenia. 
Ważna jest tutaj także ścieżka dźwiękowa, która w filmie o tematyce muzycznej powinna być dobrze dobrana. Moim zdaniem akurat na muzykę nie można powiedzieć w tym przypadku złego słowa. Pierwszorzędną pracę wykonali dźwiękowcy – podczas scen koncertowych ma się uczucie, że stoi się na estradzie i wręcz bije od nich realizmem. Mimo tego, że Cooper nie miał do tej pory styczności z branżą muzyczną, postanowił wykonać osobiście wszystkie partie wokalne swojego bohatera. Trzeba przyznać, że wyszło mu to znakomicie. O swoim cudownym głosie przypomniała nam także Lady Gaga. Jej występy wzbudzają wiele emocji i przede wszystkim podziwu. Szczególnie chwytającymi za serce utworami są ,,Shallow”, czy ,,I’ll Never Love Again”, z którymi świetnie poradziła sobie artystka. 
Idąc do kina na ten film nastawiałam się bardziej na kolejne muzyczne love story, które niewiele wniesie do mojego życia. I na początku tak to właśnie wyglądało – wszytko układało się dobrze i cieszyłam się szczęściem bohaterów. Później wszystko zaczęło się komplikować, a prawdziwym zaskoczeniem była dla mnie końcówka, która w przeciwieństwie do całego filmu nie była dla mnie ani trochę do przewidzenia. Film ogląda się przyjemnie i momentami z entuzjazmem. Pokazuje prawdziwe oblicze branży muzycznej i na prawdę skłania do myślenia.

Kinga Rochecka kl. VIII

Nasze filmy – „Zimna wojna”

Niedawno miałam okazje obejrzeć film pt. ,,Zimna wojna’’ w reżyserii Pawła Pawlikowskiego.
Premiera filmu odbyła się podczas 71. MFF w Cannes w maju 2018, gdzie film trafił do konkursu głównego i odniósł wielki sukces. Paweł Pawlikowski został uhonorowany Złotą Palmą za reżyserię. Film zdobył też Złote Lwy na 43. Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni w 2018 oraz został wytypowany jako polski kandydat do Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. W grudniu 2018r. otrzymał Europejską Nagrodę Filmową w kategorii najlepszego filmu fabularnego.film

Obraz realizowano w plenerach w Łodzi, Wrocławiu, Białaczowie oraz w ruinach cerkwi greckokatolickiej we wsi Kniazie w gminie Lubycza Królewska. Okres zdjęciowy rozpoczął się w listopadzie 2016. W role głównych bohaterów wcielili się: Joanna Kulig (Zula), Tomasz Kot (Wiktor), Agata Kulesza (Irena), Borys Szyc (Lech). Akcja filmu toczy się w latach 40., 50. i 60. XX wieku na terenie Polski, Jugosławii, Berlina i Paryża. Jest to historia wielkiej i trudnej miłości dwojga ludzi – młodej tancerki Zuli oraz pianisty Wiktora, których uczucie jak się okaże w dalszej części filmu przetrwa wszystko. Na uwagę zasługuje gra aktorska na bardzo wysokim poziomie. Joanna Kulig we wspaniały sposób przedstawiła Zule jako dziewczynę tajemniczą, która swoim śpiewem i wyglądem zauroczyła nie jednego mężczyznę, w tym Wiktora (Tomasza Kota). Na pierwszy rzut oka widać, że jest to kobieta z charakterem, która dąży wytrwale do celu. Wiktor jest artystą i muzykiem. Od razu wyłapał z pośród tłumu Zule, która wpadła mu w oko. Pisze sam piosenki i akompaniuje ludowemu zespołowi ,,Mazurek”, który ma rozsławić kulturę ludową na całym świecie.

Zdjęcia robią ogromne wrażenie. Kadr 1:33 oraz utrzymanie zdjęć w barwach bieli i czerni oddają niesamowity klimat. Moją uwagę zwróciły perfekcyjne ujęcia, które były przemyślane i dawały niesamowity efekt. Dodatkowo różne miejsca kręcenia obrazu sprawiają, że widz może podziwiać niesamowitą architekturę w Polsce oraz za granicą. Nie tylko obraz ale i scenografia pozwalają wczuć się w klimaty komunizmu, a ludowe stroje pomimo braku kolorów wyglądają zjawiskowo. Wielkim rozczarowaniem były cięcia w fabule i przeskakiwanie między latami, miejscami i okolicznościami. Bardzo łatwo się wtedy pogubić i stracić wątek. Historia, która trwa nagle się urywa i przechodzi w całkowicie inną.

Film oceniam dobrze. Przyznam, że przed oglądnięciem liczyłam na wielkie ,,WOW”. Same dobre recenzje oraz nominacja do Oscara sugerowały, że jest to niesamowity film. Niestety ja tak go nie odczułam i do tej pory czuje niedosyt. Wychodząc z seansu czułam pustkę, ani mnie nie rozczarował, ani nie zachwycił. Według mnie jest to zwykły film, który ze względu na niespójną fabułę traci na wartości, ale za to nadrabia doskonałą grę aktorską i muzyką.

Film jest przeznaczony dla starszych kinomaniaków.

 

Julia Stachów kl. VIII

Co nam w duszy gra…

pobrane

Moja utopia

Moja utopia rozciągnięta jest na sznurku
stworzonym z gęstej sieci tajemnic.
Znajdują się na niej zagadki i pytania
na które jeszcze nikt nie znalazł odpowiedzi.
Kierując się prosto możemy dostrzec trawę.
Bujną i zieloną-ale co w niej piszczy?
Skręcając w lewo natkniemy się na wodospad.
Kropelki jego wody z domieszką niepewności
doprawią nas o zawrót głowy.
W oddali widzimy pomnik- znak zapytania.
Postawiony ku pamięci tych, którzy szukali odpowiedzi.
W tej krainie znajduje się wiele rozwidleń dróg,
lecz każda ścieżka prowadzi donikąd.
Dalej naszym oczom ukazuje się drzewo prawdy.
U s c h n i ę t e.
Z niedoboru jasności.
Przewidywany jest silny wiatr północny,
który przywieje wiele wątpliwości.

(Nie)miłość

Zaprosiłam Cię na obiad,
ty przyszedłeś na śniadanie.
Przecież to nie taka pora,
nie odrzekłeś nic kochanie.

Położyłeś w mojej kuchni 
trzy kwiatuszki – tulipany.
A w salonie na komodzie 
uśmiech lekko poszarpany.

W krótkim czasie
na mej dłoni
zawisł piękny, duży diament.
Co z nim w parze przyszło jeszcze?
Jedno słowo: pożądanie.
pobrane
Obsypałeś mnie pieniędzmi,
dałeś złota kilka skrzynek,
lecz w mym sercu wartka rzeka 
ciągle przeciw tobie płynie.

Nie pokonasz jej łódeczką,
choćby diament ją ozdabiał,
nie ukoisz jej prezentem
z najpiękniejszej róży świata. 

Co więc zrobić mam? – Zapytasz.
Już Ci śpieszę z odpowiedzią! 
Tylko ten kto kocha szczerze 
klucz do mostu wnet odbierze.

Ludz(kość)

Czego oczy nie zobaczą,
Czego uszy nie usłyszą,
Smutek_ao15Obleczone będzie zawsze 
Wielką, nieustanną ciszą.

Na językach inne sprawy 
Nieistotnym jest dla świata,
Że część mojej własnej duszy
Nie dożyła tego lata.

Zabijała ją od środka
Zła choroba, „przyjaciółka”,
Która jej kazała codzień
Pić na odchudzanie ziółka.

I z matematyki często 
Bardzo dobrze ją szkoliła:
Dzielić, mnożyć, odejmować 
Liczyć ile kcal spaliła.

Dni jej były policzone
Tak jak wystające kości
Zastanawiasz się dlaczego?
By być piękną dla ludzkości.

Klaudia Urbańska kl. VIII

„Balladyna” – „Teatr to aktywna refleksja nad samym sobą”

balladynawww

Ostatnio miałam okazję oglądnąć spektakl  ,,Balladyna” na podstawie dramatu Juliusza Słowackiego. 

   Przedstawienie było oparte na historii Balladyny, która jest w stanie zrobić wszystko, żeby dojść do władzy. Nie boi się popełniać licznych zabójstw, nie ma litości nawet dla najbliższych. Jest bezuczuciowa i bezwzględna. Nikogo nie darzy zaufaniem, liczy się dla niej tylko władza i bogactwo. 

   W spektaklu można było zauważyć przeplatające się dwa światy – fantastyczny i rzeczywisty. Świat fantastyczny tworzą Goplana – królowa jeziora Gopło, która zajmuje się utrzymywaniem porządku natury oraz jej pomocnicy – Skierka i Chochlik. Na początku poznaliśmy dwa diabliki, które zostały przedstawione jako zakapturzone istoty. Wbiegły zwinnie na scenę zapowiadając przebudzenie ich królowej. Ich  śpiew znakomicie pokazał uczucia jakimi darzyli swoją panią. Zaraz potem poznaliśmy Goplanę, która zwiastowała nadejście wiosny. W książce Słowackiego jest ona nimfą wodną, i widząc ją na scenie faktycznie miałam takie wrażenie. Jej długa, błękitna suknia dawała efekt tafli wody, co czyniło jej skórę bardziej przezroczystą. Jej długie blond włosy opadały na ramiona spod ogromnego wianka, zastępującego jej koronę. Miałam wrażenie, że jest ona doniosłą postacią, gdyż była bardzo wysoka. Nie wydawała się jednak straszna lub arogancka, wręcz przeciwnie – pałało od niej optymizmem. Uważam, że aktorka idealnie wpasowała się w tą rolę. Poruszała się z gracją i szykiem, a jej wypowiedzi były subtelne i taktowne. Na pochwałę zasługuje także jej godny podziwu śpiew, którym oddała świetnie klimat wiosny i rodzącej się do życia przyrody.

  Zdecydowanie więcej w spektaklu było przedstawicieli świata rzeczywistego. Na początku poznaliśmy Kirkora, który przybył do Pustelnika zapytać o poradę. Warto docenić grę tego aktora, ponieważ według mnie wspaniale oddał charakter księcia – sprawiedliwego i walecznego władcy oraz sympatycznego i dobrze wychowanego człowieka. Kolejnymi postaciami są siostry Alina i Balladyna oraz ich matka wdowa. W książce, siostry zostały ukazane na zasadzie kontrastu, zarówno pod kątem wyglądu jak i charakteru. Alina ma blond włosy, jest wesoła, pogodna i szczera, natomiast Balladyna ma czarne włosy, jest przebiegła, nieczuła i żądna władzy. Jeśli chodzi o grę aktorską, to nie mam do niej żadnych zastrzeżeń, jednak uważam, że aktorki wizualnie nie zostały dobrane tak jak te przedstawione w książce. Matka natomiast perfekcyjnie odegrała swoją rolę troskliwej i skromnej staruszki. Aktor grający Grabca również wspaniale wcielił się w swoją rolę. Zarówno swoim zachowaniem, śpiewem, jak i wyglądem oddał charakter tej postaci. Grabiec cały czas chodził w potarganych ubraniach,wiecznie pijany, zachwycając  się swoją osobą. Nie cieszył się dobrą opinią wśród ludzi, a jednak zakochała się w nim Goplana, czego mężczyzna nie wziął oczywiście na poważnie. Dodatkowo śpiewając do skocznej muzyki pokazał swoją hulaszczą naturę.

   Moim zdaniem scenografia była uboga. Nie było zbyt wielu rekwizytów, natomiast dużą rolę odgrywało światło i dźwięk. W zależności od rozgrywanych scen i uczuć bohaterów barwy światła i tło muzyczne zmieniało się, np. gdy na scenę weszła Goplana światła zmieniły kolor na jasny, a muzyka stała się żywsza, ale gdy byliśmy świadkami zbrodni Balladyny na scenie robiło się ciemno, a muzyka stawała się mroczna.

   Pomimo tego, że scenografia nie była oszałamiająca jak się spodziewałam, to uważam, że spektakl był dobry. Myślę, że ciekawym zabiegiem było wplecenie w scenariusz piosenek. Dzięki temu widzowie mogli bardziej wczuć się w nastrój przedstawionych wydarzeń. Moim zdaniem najciekawszą postacią była Goplana. Urzekła mnie przede wszystkim swoją barwą głosu i wspaniałą grą aktorską. Przedstawienie był bardzo przyjemnym doznaniem, które choć na chwilę oderwało widzów od codzienności i przeniosło w nadprzyrodzony świat nimf, miłości, zbrodni i kary. 

Wizyta w teatrze to wyjątkowe doświadczeniem dla widza. Oglądanie aktorów odgrywających swoje role na scenie to niesamowite przeżycie samo w sobie. Teatr rozbudza w nas ciekawość świata, pobudza wyobraźnię i kreatywność, powoduje, że jesteśmy bardziej wrażliwi na przejawy kultury. Dzięki temu możemy rozwijać się w nowych kierunkach. Dlatego zachęcam wszystkich aby wybrali się do teatru i sami poczuli klimat tego miejsca.

Kinga Rochecka kl. VIII

Taka chwila jak ta…

 

W dIMG_20190503_093305niu 3 maja 2019 roku w całej Polsce obchodziliśmy rocznicę uchwalenia Konstytucji 3 Maja. Również w naszej gminie odbyły się uroczystości upamiętniające majowe święta: rocznice uchwalenia Konstytucji 3 Maja, Święto Flagi, Święto Pracy oraz rocznicę przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Uroczystość rozpoczęła się Mszą Świętą w Kościele Parafialnym w Tyczynie. Następnie pod Pomnikiem Czynu Patriotycznego oraz tablicą upamiętniającą Konstytucję 3 Maja złożono kwiaty.

W Miejsko-Gminnym Ośrodku Kultury im. Katarzyny Sobczyk w Tyczynie Szkoła Podstawowa w Kielnarowej przedstawiła program artystyczny pt. Taka chwila jak ta…

Uroczystości poprzedzone hymnem oraz okolicznościowym przemówieniem Burmistrza Tyczyna Pana Janusza Skotnickiego rozpoczęto odśpiewaniem przez chór pod kierunkiem pani Iwony Zawadzkiej utworu Majowa Jutrzenka. Następnie widzowie znaleźli się w muzeum, gdzie uczniowie w trakcie lekcji muzealnej poznawali kulisy uchwalenia Konstytucji 3 Maja z 1791 roku. Uwagę licznie zgromadzonej publiczności z pewnością wzbudziły specjalnie przygotowane na tą okoliczność olbrzymich rozmiarów kopie dzieł Matejki, które stanowiły element scenografii, nadający scenie klimat muzeum sztuki. Zadając pytania nauczycielowi i pracownikowi muzeum poznawali postacie, które odegrały czołową rolę w tym wydarzeniu. W rolę nauczycielki wcieliła się Julia Stachów, pracownika muzeum zagrała Sonia Kozdrańska. W trakcie przedstawienia uczniowie wraz z widzami przenieśli się również w czasie, aby na własne oczy zobaczyć obrady sejmu i architektów konstytucji. Rolę króla Stanisława Augusta Poniatowskiego zagrał sam Pan Dyrektor Wacław Warda, w posłów wcielili się: Michał Rochecki, Dawid Jasiński, Kuba Czekański, Przemek Krężel, Wiktor Czarnik.IMG_20190503_093431

Krótka lekcja historii w muzeum pokazała wszystkim widzom, że uchwalenie Konstytucji 3 Maja było przełomowym momentem w historii naszego kraju. Dowodziła, że Polska weszła na drogę postępu i reform, a Polacy sami znaleźli w sobie siłę do wydobycia kraju z upadku.

Pierwszą część przedstawienia poświęconą Konstytucji 3 Maja zakończył występ Wiktorii Stanio z piosenką Chwile jak te.IMG_20190509_101947

Kolejna część przedstawienia to uczczenie Święta Flagi i kolejnej rocznicy przystąpienia Polski do Unii Europejskiej. Piękny taniec flagi w wykonaniu uczennic 2 klasy przygotowała Pani Irena Para.

Następnie przedstawiono współczesną aranżację muzyczną utworu Jesteśmy Polakami w wykonaniu Oliwii Wanat i Wiktora CzIMG_20190509_115420arnika. Nowoczesne wykonania zostały połączone ze wspaniałymi polskimi tradycjami ludowymi, które są odzwierciedleniem duszy narodu, historii oraz obyczajowości. Krakowiak w wykonaniu uczniów 3 i 4 klasy został przygotowany przez Panią Iwonę Karnas i Magdę Lew, za oprawę muzyczną i wokalną odpowiedzialna była Pani Iwona Zawadzka wraz z uczennicami Wiktorią Stanio i Iloną Szymkowicz. Całe wydarzenie podsumowała piosenka, pokazująca piękno naszego kraju pt. Tu wszędzie jest moja ojczyna, którą zaśpiewały Izabela Stanio oraz Amelia Meksuła.

Cały występ uzupełniała prezentacja multimedialna wykonana przez Katarzynę Starzak i Klaudię Urbańską, za dźwięk odpowiadała Kinga Rochecka. Scenografia nawiązująca do tradycyjnych rzeszowskich wzorów ludowych została zaprojektowana i wykonana przez Panią Izabelę Liskowicz a scenariusz przedstawienia napisała Pani Gabriela Warda.

Julia Stachów klasa 8 FB_IMG_1557387477094 (1)

Bezcenny


Po książkę Zygmunta Miłoszewskiego sięgnęłam stosunkowo niedawno i moja decyzja o przeczytaniu tejże książki była mocno związana ze Świątecznymi Targami Książki w Rzeszowie.
Zygmunta Miłoszewskiego możecie kojarzyć z takich książek jak „Domofon”, „Jak zawsze”. W 2013 r. autor wydał książkę pt. „Bezcenny”. Miała to być miła przerwa od kryminałów, ale napisanie thrillera gdzie głównym tematem jest sztuka wcale nie okazało się tak prostym wyzwaniem.młodzieniec
Książka opowiada o poszukiwaniach skradzionego przez Niemców podczas II wojny światowej obrazu Rafaela Santi. Do jego poszukiwania powołuje się czwórka bohaterów. Urzędniczka MSZ, która odpowiedzialna jestza odzyskiwanie zaginionych zbiorów-dr. Zofia Lortnez, cyniczny marszand-Karol Boznański, emerytowany oficer służb specjalnych- Anatol Gmitruk, a także legendarna, szwedzka złodziejka, specjalnie wyciągnięta na tą okazje z więzienia-Lisa Tolgfors. Bohaterowie podczas poszukiwań zwiedzają dużo miejsc np. Chorwację, Słowację czy Ukrainę. Spotykają liczne niebezpieczeństwa i przeszkody, ale nic nie jest w stanie ich powstrzymać przed odnalezieniem zaginionego dzieła.
Czytając książkę na samym początku nie byłam co do niej przekonana, szczerze jej nienawidziłam, jednak po podróży bohaterów do Szwecji zupełnie zmieniłam zdanie. Wkręciłam się w tą historię i pokochałam Zofię Lortnez. Anita, która prowadzi swój kanał na Youtubie Book Reviews by Anita w swojej recenzji na temat tej książki powiedziała, że albo się kocha tą książkę albo się jej nienawidzi. Teraz, po przeczytaniu „Bezcennego” ja zdecydowanie należę do tej pierwszej grupy. Książka ta, miała ogromny potencjał i cudowny pomysł, czego autor na początku książki nie wykorzystał, ale można na to przymknąć oko.
Zachęcam bardzo do dokończenia tej pozycji. Początek po prostu trzeba przeboleć. „Są zadania, które niezależnie od kontekstu znaczą po prostu to, co znaczą. Są słowa nie do wybaczenia i nie do cofnięcia, słowa kończące wszytko szybciej niż kula karabinowa”.
Laura Majda klasa VII

Pasażerowie – Niespodziewana randka w kosmosie

Około półtora roku temu miałam okazję obejrzeć film pod tytułem “Pasażerowie”. Natchnęłam się na niego przez przypadek, kiedy szukałam innego, znanego tytułu, który mnie zaciekawił. Włączyłam player na jednej ze stron z filmami, a po około 30 minutach seansu zorientowałam się, że oglądam całkiem co innego, pomimo, że tytuł był napisany poprawnie. Nie myliłam się, ponieważ w sekcji komentarzy inni użytkownicy również to zauważyli oraz podali prawdziwą nazwę filmu, która brzmiała właśnie “Pasażerowie”. Po ‘wygooglowaniu’ tego właśnie tytułu dowiedziałam się wielu rzeczy, np., że zalicza się on do Dramatu/Filmu sensacyjnego/SciFi oraz trwa około 2 godziny. Reżyserem jest Morten Tyldum znany z kryminału “Łowcy głów” z roku 2011, a w obsadzie biorą udział takie gwiazdy jak: Jennifer Lawrence (jako Aurora Lane), sławna m.in. z “Igrzysk Śmierci” i  “X-mena”, Chris Pratt (jako Jim Preston), znany m.in. z “Jurassic World” oraz “Strażnicy Galaktyki”, a także Michael Sheen (jako Arthur), sławny z “Wszyscy moi mężczyźni” oraz z ekranizacji książki “Alicja w Krainie Czarów” z 2010, gdzie podkładał głos białemu królikowi. Sama śmietanka z filmów Fantasy! Do tego tytuł ten otrzymał kilka nominacji i nagród, takich jak Nagroda Akademii Filmowej za najlepszą muzykę filmową. Wiedząc to wszystko, z dobrą myślą wzięłam się za oglądanie.

filmHistoria opowiada o mechaniku – Jimie Prestonie, który jest jednym z pasażerów promu kosmicznego lecącego 120 lat na odległą, skolonizowaną przez ludzi planetę. Postanowił zostawić całe swoje dotychczasowe życie na Ziemi, aby rozpocząć nowe, całkowicie od zera. Niestety przez awarię spowodowaną uderzeniem o statek meteorytu, Jim zostaje wybudzony z hibernacji o 90 lat za wcześnie. Początkowo radość z możliwości korzystania z wielu atrakcji i udogodnień wyłącznie przez siebie samego, przeradza się w panikę, strach z bycia samemu daleko w kosmosie oraz tęsknotę za innymi ludźmi. Co prawda towarzystwa dotrzymują mu różne roboty i androidy, jak na przykład Arthur – android pełniący funkcję barmana z, którym się zaprzyjaźnił, lecz samotność coraz bardziej daje mu się we znaki. Podczas jednej z przechadzek po promie, w miejscu gdzie reszta uczestników podróży śpi w komorach hibernacyjnych, główny bohater zauważa w jednej z nich piękną kobietę (Aurore), zauroczony jej wyglądem oraz dotknięty samotnością postanawia ją wybudzić. Pomimo wahania się, czy na pewno powinien skazywać ją na taki sam los jak siebie samego, ostatecznie podejmuje decyzję i wybudza Aurore, zachowując w sekrecie swój udział w tym.

Dużym plusem jest sama fabuła, która pomimo swej prostolinijności, może poruszyć serce oraz spowodować, że sami będziemy się zastanawiać nad podobnymi do głównych bohaterów refleksjami, zaczynającymi się od ‘co by było gdyby…’. Tym, co również mi się spodobało, jest obsada bohaterów. Aktorzy (czego można się było spodziewać) dobrze zagrali swoje role, dlatego łatwo było mi się wczuć w klimat całej historii. To, że właściwie  na ekranie widziałam dłużej tylko czterech bohaterów, jeszcze bardziej potęgowało ten efekt, a do tego, była to miła odmiana w porównaniu do niektórych filmów i seriali, gdzie nie rozróżniałam bohaterów, bo zwyczajnie było ich za dużo. Minusem był zaś późniejszy wątek, kiedy [spoiler-uwaga] Jim wraz z Aurorą musieli ocalić cały statek wraz z wszystkimi pasażerami od *niechybnej zguby, ryzykując własne życia. Motyw ten jak najbardziej pasuje do całego zarysu fabuły, lecz przez użycie podobnego lub nawet takiego samego przebiegu zdarzeń jak w wielu innych filmach, staje się on trochę *przereklamowany. Całe to *dziecię kinematografii jest skierowane bardziej do widzów dorosłych oraz starszej młodzieży, ponieważ pojawiają się w nim tematy, które osoba młodsza może nie zrozumieć lub po prostu będzie to ją nudzić.

Według mnie jest to jeden z niewielu tytułów, który mi się spodobał wystarczająco, aby sam zapadł mi w pamięci, między innymi ze względu na dobre połączenie romansu i fantastyki. Szczególnie polecam obejrzeć “Pasażerów” w deszczowy wieczór, otulony/na kocykiem, pijąc kakao oraz zajadając co jakiś czas Krówką lub innym ulubionym przysmakiem.

Klimat jest bardzo ważny.

Klaudia Hadała kl. VIII

Drogi rodzicu! – motywująca i konstruktywna pochwała pomaga w nauce!

Drogi rodzicu!-motywująca i konstruktywna pochwała pomaga w nauce!
Według słownika języka polskiego wyraz konstruktywny oznacza:
1. «dający pozytywne rezultaty, wnoszący coś nowego, konkretnego»
2. «zdolny do stworzenia czegoś nowego, wartościowego»

pochwała
Konstruktywna opinia lub pochwała charakteryzuje się tym, że posiada trafne argumenty, które motywują oraz przynoszą pozytywne rezultaty. Jest ona przemyślana i wypowiedziana w konkretny sposób. Konstruktywne pochwały dodają dziecku pewności siebie, pomagają budować poczucie własnej wartości i przede wszystkim, kształtują więź między rodzicem a dzieckiem. Należy też dodać, że bardzo mobilizują, przez co dziecko będzie starało się robić jak najlepiej to, za co zostało pochwalone, aby być powodem do dumy rodzica oraz, aby być w centrum zainteresowania mamy lub taty. Zaskakujące jest to, że w dużej mierze nastawienie oraz mobilizacja z zewnątrz pomaga nam w nauce, która da nam satysfakcję. Carol Dweck postanowił przeprowadzić eksperyment, który polegał na podaniu dzieciom testu, które mieli rozwiązać, a następnie system dzielił ich na dwie grupy. Dzieci z jednej grupy były chwalone za inteligencje, drugie za włożoną prace. Następnie dawano im możliwość przystąpienia do trudniejszego testu, podczas którego zostali poinformowani, że jest on trudniejszy, ale wiele się z niego nauczą lub możliwość przystąpienia do drugiego testu, który był na podobnym stopniu trudności jak poprzedni. Dzieci chwalone za inteligencję w większości brały łatwiejszy testy. 90% chwalonych za wysiłek wybrało trudniejszy. Proponowanym wytłumaczeniem wyniku tego eksperymentu było to, że dzieci chwalone za inteligencję bały się porażki i zniszczenia ich „mądrego” wizerunku.(w tym przypadku można porównać to do strachu przed zawiedzeniem rodzica) Dzieci, które wzięły trudniejszy test mogły następnie zobaczyć testy dzieci, którym poszło lepiej lub gorzej. Dzieci chwalone za włożoną pracę wybierały testy tych, którym poszło lepiej, żeby zrozumieć swoje błędy. "Inteligentne" dzieci wolałby gorsze testy, przypuszczalnie chcąc zwiększyć pewność siebie. Ostatecznie był kolejny test, którego stopień trudności był porównywalny do pierwszego testu. Dzieci pochwalone za trud włożony w napisanie testu poprawiły swoją ocenę o 30%, grupa dzieci, które zostały pochwalone za inteligencję pogorszyły się o 20%. Z tego wynika, że dzieci nie należy chwalić z góry za inteligencje. Można to również porównać do rywalizacji w konkursach. W tym przypadku oprę się o zawody w skokach narciarskich. Zawodnicy skaczą w 2 seriach. Jeżeli nasze dziecko w pierwszej serii skoczy wyśmienicie nie możemy pochwalić go za wynik! Wtedy będzie odczuwało większą presję przed drugą serią. Będzie pełne obawy, że może zawieść rodzica lub nie będą z niego tak bardzo dumni jak w pierwszej serii. W takim przypadku pochwalmy go, że dzięki swojej pracy doszedł tak daleko i tak dobrze skoczył. I nie patrząc na wyniki konkursu rodzice są z niego dumni, bo widzą ogromne postępy, które w przyszłości na pewno zaowocują. Dziecko w tym wypadku będzie pewne, że nawet pomimo porażki mama lub tata i tak będzie z niego bardzo dumne, bo nie patrząc na wynik osiągnął już tak wiele.

Julia Stachów kl. VIII

Co nam w duszy gra…

„Czytamy poezję, bo należymy do gatunku ludzkiego. A gatunek ludzki przepełniony jest namiętnościami. Oczywiście, medyczne prawa, bankowość, to dziedziny niezbędne, by utrzymać nas przy życiu. Ale poezja, romans, miłość, piękno? To wartości, dla których żyjemy?”
Nancy H. Kleinbaum – „Stowarzyszenie umarłych poetów”

pobrane

Klaudaia Urbańska kl. VIII

Krąg życia

Pierwsze lata są beztroskie:
gry, hulanki i zabawa.
Tu smak pierwszej zapiekanki,
a tam straszna Baba Jaga!

Później wiek przychodzi starszy,
tam to liczy się nauka.
Daty, wzory i pierwiastki,
wariat tego nie wysłucha!

W szkole średniej i na studiach
nie nauka ważną sprawą.
Bardziej liczą się zagwozdki,
„Zakochana jestem mamo!”

Wykształcenie już zdobyte,
nadszedł czas na pierwszą pracę.
Prawnik, lekarz, nauczyciel?
Chyba zaraz głowę stracę!

Mąż i praca już w kieszeni.
Czas na dzieci w końcu przyszedł.
Obowiązki, wyrzeczenia.
„Mamo, jak usmażyć sznycel?!”

Sześćdziesiątka już na karku.
Dzieci me pognały w świat.
Czas na relaks, wypoczynek
z koleżanką z dawnych lat.

Osiemdziesiąt lat przybyło,
jaki długi to już czas.
Tu reumatyzm, tam ból pleców.
To nie ten młodzieńczy świat!

Dziesięć dekad upłynęło,
Jaki długi to już czas…
Drogie auta i prezenty
wszystkie teraz pójdą w las!

Co z tymi egoistami?

Spacerując po ulicy niejednokrotnie spotykałam różnych ludzi. Najczęściej były to zwykłe osoby, które niczym nie wyróżniały się spośród reszt społeczeństwa. Jednak, co człowiek to inny charakter, a to oznacza, że miałam również do czynieni a z postaciami wyniosłymi i zapatrzonymi w siebie, a także biednymi, których los nie oszczędzał. To właśnie o tych dwóch typach ludzi chciałabym napisać w swoim felietonie, bo chociaż są tak różni, to tak wiele ich łączy.
Oglądając filmy przedstawiające eksperymenty społeczne pewnie nie jeden z was pomyślał „w przeciwieństwie do tego człowieka, ja pomógłbym tej osobie”. I bardzo dobrze, że jesteście pozytywnie nastawieni na gest pomocy, ale niekiedy teoria odbiega od praktyki. Aby zmotywować się do czynienia dobra można zadać sobie pytanie „Co mi to da?”. Wolontariat niesie ze sobą wiele korzyści, ale warto również poruszyć temat konsekwencji, jakie spotykają egoistów. Zagadnienie to zostało szczegółowo opisane przez Adama Mickiewicza w jego dramacie pt. „Dziady cz.II”. Książka przedstawia historię trzech duchów- każdy z nich jest obarczony innym grzechem. W pierwszej kolejności poznajemy duchy dzieci. Józio i Rózia to osoby, które nigdy nie zaznały goryczy na ziemi, więc nie mogą dostać się do słodkiego nieba. Następnie autor przedstawia czytelnikom Widmo złego Pana, który za życia był niesprawiedliwym gospodarzem wsi, a los mieszkańców był mu obojętny. Za karę widmo nawiedzane jest przez duchy miejscowych, którecere po przybraniu formy ptactwa skutecznie umożliwiają ugaszenie pragnienia i zaspokojenie głodu byłemu gospodarzowi . Ostatnią postacią jest duch pośredni- pasterka Zosia.
Młoda dziewczyna nie zważała na uczucia zalotników i za karę utkwiła pomiędzy niebem, a ziemią. Łącząc cechy wszystkich duchów ,możemy stworzyć wizję współczesnego egocentryka-niezważającego na uczucia innych, myślącego tylko o sobie człowieka, który nigdy nie zaznał cierpienia. Pomimo tego, że dramat został opublikowany w 1823 roku, konsekwencje złego postępowania wobec innych- męka i potępienie- wcale się nie zmieniły. Co więc należy zrobić, aby nie prosić o pomoc w czasie obrzędów Dziadów? Należy popatrzeć na drugą osobę ze współczuciem i chęcią dzielenia się dobrem. Wspaniałym, a także współczesnym wzorcem do naśladowania jest Jerzy Owsiak- założyciel fundacji WOŚP. Już od 27 lat Pan Jerzy wraz z ekipą wolontariuszy z całego świata zasiewa ziarenka nadziei w sercach potrzebujących.
Aby pomagać nie trzeba robić rzeczy wielkich i wyniosłych, ani tak jak Owsiak zakładać fundacji . Wystarczy po prosu otworzyć oczy i zwrócić uwagę na ludzi wokół siebie. Następnym razem idąc ulicą możesz pomóc tej staruszce, która każdego dnia stara się bezpiecznie przejść przez pasy na drodze, albo temu panu, który prosi cię o kawałek chleba. Ktoś kiedyś powiedział „pomagając innym pomagasz i sobie”. Warto więc zastanowić się nad sobą i wyciągnąć dłoń do bliźniego, a zyskają obie strony.

Klaudia Urbańska kl. VIII

[Rozmiar: 43340 bajtów] BIP
RODO
[Rozmiar: 43340 bajtów] Facebook

Dziennik elektroniczny

[Rozmiar: 13639 bajtów]

Szkolną gazetkę na stronie szkoły redagują:
[Rozmiar: 43340 bajtów]
Julia Stachów, Kinga Rochecka, Laura Majda, Kamila Jasińska.

Dni wolne od zajęć

Dni dodatkowo wolne od zajęć dydaktycznych w roku szkolnym 2018 - 2019



2 listopad

15, 16, 17 kwietnia (sprawdzian po klasie VIII)

2 maja

3 czerwca



W tych dniach, nie będą organizowane zajęcia lekcyjne.
Dla uczniów, którym rodzice nie będą mogli zapewnić opieki, zostaną zorganizowane zajęcia opiekuńczo-wychowawcze.
Chęć udziały w takich zajęciach proszę zgłaszać wychowawcy, tydzień przed planowanym dniem wolnym.

Archiwalne wpisy